
|
|
|
|
Bez rekordu? –Nie dla wszystkich. Małe Post Scriptum
Minęło już kilka dni, emocje już opadły, i chyba nadeszła pora na małe podsumowanie.
Jak wiecie rozpoczęcie całego przedsięwzięcia zaplanowano na godz. 9 rano i jak to w życiu bywa a ty bardziej w życiu irlandzkim nastąpiło małe obsunięcie. Cóż… przy tego rodzaju projektach lepiej zacząć później, niż zorientować się w między czasie, że o czymś zapomnieliśmy. I tak Paul i Declan znaleźli się pod wodą ok. godz. 10:00 rano. Paul nieco wcześniej niż Declan.
Wszystko zapowiadało się nieźle. Nurkowie asekuracyjni rozpoczęli wykonywanie swoich obowiązków, pontony z butlami kursowały pomiędzy bazą a platformą na której podejmowana była próba…
I nagle około 18:00 coś zaczęło się dziać. Możecie sobie wyobrazić nasze zdziwienie gdy zobaczyliśmy Paula idącego w kierunku namiotu dla nurków. Udało m się dorwać Brefniego i wydusić z niego trochę danych. Okazało się, że obaj nurkowie mieli problemy z P-Valve (chyba nie musze dokładnie opisywać jak działają). Próbowali je udrożnić przez dłuższy czas. W między czasie okazało się, że Dive Supervzor, który jest nurkiem technicznym miał już kiedyś podobny problem podczas nurkowania na głębokości 120m. Po zejściu pod wodę dało mu się udrożnić tylko Declana zawór. Jak dowiedziałem się następnego dnia to dodatkowa warstwa odzieży termicznej spowodowała przytkanie rurek.
Declan wciąż był pod wodą i wszystko na powierzchni szybko wróciło do normy. Postanowiliśmy pojechać do Sleepzone gdzie mieliśmy zarezerwowane spanie, żeby coś zjeść i trochę się ogarnąć. I w momencie kiedy szedłem do auta by ostatni raz sprawdzić sprzęt (żeby się z nim nie motać o 5 rano) dostaliśmy telefon od Norberta. Było kilka minut po 22:00 i Declan był już na powierzchni. Jak dowiedziałem się rano wyszedł z wody z lekką hipotermią. Po kilku minutach spędzonych karetce i badaniu lekarskim spotkał się ze wszystkimi czekającymi na niego na powierzchni. Dostał gorące oklaski.
Rano w bazie atmosfera daleka była od szczęśliwej. Życie jednak szybko wróciło do normy. Deirdra prowadziła swoich studentów do wody. Część polskiej ekipy szykowała się do nurkowania z łodzi. A my postanowiliśmy ponurkować na okolicznej rafie i jeszcze raz rzucić okiem rusztowanie i platformę, na której bity był Rekord.
PO naszym wyjściu z wody pojawił się Declan i Paul. Chodzili wkoło szykując sobie sprzęt nurkowy – mieli zamiar od razu wziąć się za sprzątanie tego co ostało pod wodą. Co chwila ktoś do nich podchodził, ściskał ręce, gratulował, pocieszał.
I nam udało się wykraść Declanowi kilka minut i dokładnie o wszystko wypytać. Jak się ozuje nie przewidzieli wszystkich potencjalnych trudności i problemów. Nie spodziewali się, że utrata ciepła nastąpi tak szybko. Reszta była ok. Chłopaki nie zamierzają się poddać i prawdopodobnie za rok podejmą drugą próbę. Wstępnie udało mi się ustalić, że tym razem współpraca z portalem pddt.info będzie o wiele ściślejsza. (Tak w tajemnicy: mam już kilka pomysłów).
I na koniec bardzo ważna sprawa:
Wielkie dzięki dla wszystkich polskich nurasów zaangażowany w ten projekt. Dzięki za wszystko za moralne i fizyczne wsparcie, ciepłą herbatę i przepyszne żarcie. Dziewczyny – jesteście wielkie.
BOLDWIN
BEZ REKORDU? - CHYBA NIE DLA WSZYSTKICH..."małe post scriptum"
Minęło już kilka dni, emocje już opadły, i chyba nadeszła pora na małe podsumowanie.Jak wiecie rozpoczęcie całego przedsięwzięcia zaplanowano na godz. 9 rano i jak to w życiu bywa a ty bardziej w życiu irlandzkim nastąpiło małe obsunięcie. Cóż… przy tego rodzaju projektach lepiej zacząć później, niż zorientować się w między czasie, że o czymś zapomnieliśmy. I tak Paul i Declan znaleźli się pod wodą ok. godz. 10:00 rano. Paul nieco wcześniej niż Declan.
Wszystko zapowiadało się nieźle. Nurkowie asekuracyjni rozpoczęli wykonywanie swoich obowiązków, pontony z butlami kursowały pomiędzy bazą a platformą na której podejmowana była próba… I nagle około 18:00 coś zaczęło się dziać. Możecie sobie wyobrazić nasze zdziwienie gdy zobaczyliśmy Paula idącego w kierunku namiotu dla nurków. Udało m się dorwać Brefniego i wydusić z niego trochę danych. Okazało się, że obaj nurkowie mieli problemy z P-Valve (chyba nie musze dokładnie opisywać jak działają). Próbowali je udrożnić przez dłuższy czas. W między czasie okazało się, że Dive Supervzor, który jest nurkiem technicznym miał już kiedyś podobny problem podczas nurkowania na głębokości 120m. Po zejściu pod wodę dało mu się udrożnić tylko Declana zawór. Jak dowiedziałem się następnego dnia to dodatkowa warstwa odzieży termicznej spowodowała przytkanie rurek. ![]()
Declan wciąż był pod wodą i wszystko na powierzchni szybko wróciło do normy. Postanowiliśmy pojechać do Sleepzone gdzie mieliśmy zarezerwowane spanie, żeby coś zjeść i trochę się ogarnąć. I w momencie kiedy szedłem do auta by ostatni raz sprawdzić sprzęt (żeby się z nim nie motać o 5 rano) dostaliśmy telefon od Norberta. Było kilka minut po 22:00 i Declan był już na powierzchni. Jak dowiedziałem się rano wyszedł z wody z lekką hipotermią. Po kilku minutach spędzonych karetce i badaniu lekarskim spotkał się ze wszystkimi czekającymi na niego na powierzchni. Dostał gorące oklaski.
Rano w bazie atmosfera daleka była od szczęśliwej. Życie jednak szybko wróciło do normy. Deirdra prowadziła swoich studentów do wody. Część polskiej ekipy szykowała się do nurkowania z łodzi. A my postanowiliśmy ponurkować na okolicznej rafie i jeszcze raz rzucić okiem rusztowanie i platformę, na której bity był Rekord. ![]() Po naszym wyjściu z wody pojawił się Declan i Paul. Chodzili wkoło szykując sobie sprzęt nurkowy – mieli zamiar od razu wziąć się za sprzątanie tego co ostało pod wodą. Co chwila ktoś do nich podchodził, ściskał ręce, gratulował, pocieszał.
I nam udało się wykraść Declanowi kilka minut i dokładnie o wszystko wypytać. Jak się ozuje nie przewidzieli wszystkich potencjalnych trudności i problemów. Nie spodziewali się, że utrata ciepła nastąpi tak szybko. Reszta była ok. Chłopaki nie zamierzają się poddać i prawdopodobnie za rok podejmą drugą próbę. Wstępnie udało mi się ustalić, że tym razem współpraca z portalem pddt.info będzie o wiele ściślejsza. (Tak w tajemnicy: mam już kilka pomysłów).
I na koniec:
Wielkie dzięki dla wszystkich polskich nurasów zaangażowanych w ten projekt. Dzięki za wszystko za moralne i fizyczne wsparcie, ciepłą herbatę i przepyszne żarcie.
Dziewczyny – jesteście wielkie!!!
BOLDWIN
![]() KILKA FOTEK KTORE DOSTAŁEM OD DECLANA ![]() ![]() ![]() Tags:
|
Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.